Futbol to nasza pasja

mojeligi.net


Multimedialny Serwis Piłkarski Ziemi Chrzanowskiej



Zobacz nowości na stronie

Telefon Administratora

+48 570 634 709

Adres Email

info@mojeligi.net

Adres internetowy serwisu

www.mojeligi.net


Szybkie strzały - Adrian Kaczmarski. Poznajcie idoli z lokalnych boisk

2021-06-16 10:39 Red1
Swoją ankietę Weszło z butami ma portal Weszło. Na Kanale Sportowym goście przepytywani są w Moim pierwszym razie. My proponujemy poznanie zawodników z naszego regionu przy okazji ankiety Szybkie Strzały.

Mamy nadzieję, że luźne pytania pozwolą czytelnikom lepiej poznać idoli z lokalnych boisk. Rozmówcy z puli kilkudziesięciu pytań w ciemno wybrali piętnaście, dzięki czemu każda rozmowa będzie inna.

Jesteś zainteresowany udziałem w ankiecie prześlij do Nas zgłoszenie poprzez Formularz kontaktowy lub wyślij sms-a na numer 507 634 709 - zapraszamy.







Adrian Kaczmarski




Adrian Kaczmarski


Rocznik: 1998
Kluby: Zagórzanka Zagórze, Fablok Chrzanów, Grębałowianka Kraków, GKS Drwinia
Pozycja: prawy obrońca/skrzydłowy
Wiodąca noga: prawa
Numer na koszulce: 6, 16



MojeLigi.Net: W drużynie ojciec z synem.
a) dobrze, że są długowieczni zawodnicy i wprowadzili kolejne pokolenie
b) dałby sobie „staruszek” już spokój...
Adrian Kaczmarski: Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem, ale myślę, że jeśli ojciec jest w stanie dorównać formą młodszym osobom w drużynie to czemu nie

MojeLigi.Net: W weekend ważny mecz. Masz jakieś rytuały przedmeczowe lub jakieś teorie czego nigdy nie można robić?
Adrian Kaczmarski: Jeśli chodzi o mnie to na pewno porządnie się wyspać. Dzień przed meczem zwracam uwagę na nawodnienie i większą ilość węglowodanów żeby mieć energię. Przed samym meczem na pewno jakaś kofeina w formie kawki albo yerba mate. Z teorii czego nie wolno robić przed meczem to słyszałem, że lepiej sobie odpuścić sex, żeby nie grać na miękkich nogach, ale zostawię w tajemnicy czy się do tego stosuję.

MojeLigi.Net: Po meczu piwko czy flaszka?
Adrian Kaczmarski: Ogólnie raczej nie piję alkoholu chyba, że wychodzimy całą drużyną to wtedy flaszka.

MojeLigi.Net: Z drużyną jedziecie na mecz wyjazdowy. Wracając:
a) obiad w restauracji
b) McDonald
c) odszukane w torbie kanapki – kierowca nigdy nie ma czasu
Adrian Kaczmarski: Po meczu zazwyczaj jest pizza, ale ostatnio staram się to ograniczać. Zjadam max jeden kawałek w porywach do sześciu.

MojeLigi.Net: Nowy w drużynie
a) wkupne
b) chrzest
c) czasy takich akcji już minęły...
Adrian Kaczmarski: Jeśli chodzi o nowych w drużynie to zazwyczaj jakieś wkupne, a szkoda bo myślę, że taki chrzest to super zabawa. Sam zazwyczaj kupowałem piwko. W sumie co do chrztu to mógłbym coś takiego wprowadzić. Dobrym pomysłem byłyby zabawy w stylu torbokozaka czy śpiewanie drużynowego hitu.

MojeLigi.Net: Ulubione miejsce na randkę
Adrian Kaczmarski: Zależy na co kto ma ochotę. Zazwyczaj z dziewczyną chodzimy na spacer nad Wisłę. Okolice Wawelu są bardzo ładne szczególnie wieczorami. Świetnym miejscem na spacer, które mogę polecić jest też Ojcowski Park Narodowy.

MojeLigi.Net: Zamknięte siłownie:
a) to jest dramat, masa spada
b) jakoś trzeba sobie radzić i ćwiczyć w domu
c) po co to komu...treningi w klubie wystarczą
Adrian Kaczmarski: U mnie jest raczej na odwrót. To jest dramat, bo masa rośnie. Bez siłki szybko nabieram na masie i mam mniej silnej woli, żeby trzymać dietę. Po za tym dzięki siłowni jestem o wiele szybszy na boisku.

MojeLigi.Net: Po meczu szybki prysznic i do domu czy posiadówka z drużyną przy kiełbasce?
Adrian Kaczmarski: Jak tylko jest okazja to wolę chwilę posiedzieć z drużyną po meczu. Lubię tą "piłkarską szyderę" zarówno w szatni jak i po za nią. Trzeba mieć czasami mocną głowę, żeby przyjąć, ale też trafną ripostę żeby odpowiedzieć. To jest coś co scala zespół i buduje relację. Później na boisku jest lepsza komunikacja. Każdy za sobą skoczy w ogień.

MojeLigi.Net: Najważniejszy w klubie: Kiero, Gospo, Trener, Prezes, Kapitan
Adrian Kaczmarski: Ciężko to uszeregować, bo każdy ma inne zadania. Najważniejszy na boisku jest trener, do niego należy ostateczna decyzja co do składu i jaka by nie była należy ją uszanować. Trzeba pamiętać, że każdemu niezależnie od tego jaka jest jego funkcja w klubie należy się taki sam szacunek. W sumie najwięcej do powiedzenia w klubie powinien mieć prezes. Mieć swoją wizję co do klubu, ale nie wtrącać się do pracy trenera. Co do boiska, jeśli chodzi o jakość murawy, to myślę, że każdy klub powinien mieć gospodarza, który będzie o nie dbał. Od razu mi się przypominają słowa jednego z nich: "Gdzie mi z tym dziadkiem na główne boisko wchodzicie, wyp**ć na boczne"

MojeLigi.Net: Pewny podstawowy skład i gra za premie w 4 lidze czy transfer do 3 ligi i siedzenie na ławce za okazałe pewne stypendium?
Adrian Kaczmarski: Wybrałbym transfer do 3 ligi. Już nie chodzi o pieniądze, ale o to żeby podnosić swój poziom sportowy. Na treningu jest większa rywalizacja, można się dużo nauczyć od bardziej doświadczonych zawodników. Wiadomo, że nic nie zastąpi gry, ale w trakcie sezonu różne rzeczy się dzieją. Zdarzają się kontuzje, kartki. Zawsze można wskoczyć do składu w najmniej oczekiwanym momencie, dlatego trzeba być zawsze gotowym. I kto wie? Może zostać dłużej w pierwszym składzie?

MojeLigi.Net: Kobieta w szatni- zgodnie z przesądami niedopuszczalne czy wskazane dla łagodzenia klimatu?
Adrian Kaczmarski:  W zasadzie dlaczego nie. Nie jestem przesądny.

MojeLigi.Net: Możesz powiedzieć, że znasz przepisy gry w piłkę nożną? Śledzisz nowinki i wytyczne czy dla ciebie „ręka to ręka”?
Adrian Kaczmarski: Przepisy cały czas się zmieniają, raczej słyszy się w telewizji, że jakiś przepis się zmienił. Moja znajomość jest na średnim poziomie, dlatego raczej nie dyskutuję z sędziami. Ewentualnie lekko sugeruję: "Panie sędzio, ja bym tego nie gwizdnął"

MojeLigi.Net: Koronawirus
a) czuję strach przed chorobą swoją i bliskich
b) to jakiś kit
Adrian Kaczmarski: Nie ma co kwestionować tego, że wirus jest i jest niebezpieczny. Wiele osób w końcu umiera. Nie rozumiem tylko całej tej nagonki w mediach. Uważam, że za bardzo straszy się ludzi w mediach, a przez strach są bardziej podatni na manipulację.

MojeLigi.Net: Po meczu przeglądasz internet w poszukiwaniu zdjęć z meczu i jeśli są wstawiasz obowiązkowo na insta?
Adrian Kaczmarski: Nie wrzucam fotek z każdego meczu, ale jeśli znajdę jakieś fajne zdjęcie to czemu nie. Czasem można się pośmiać, więc wrzucę coś np. z dziwną miną na instastories.

MojeLigi.Net: Najlepszy i najgorszy mecz w twoim wykonaniu podczas przygody z piłką.
Adrian Kaczmarski: Z najlepszych meczy przypominają mi się dwa. Oba w Grębałowiance Kraków. Mój pierwszy mecz ligowy w nowym zespole. Wchodzę z ławki, na tablicy wyników remis. Strzelam gola, a później daję asystę. Nie zapomnę tej radości. Drugi udany mecz z Bibiczanką Bibice. W ciągu 20 minut strzelam dwie bramki grając na prawej obronie. Cieszyłem się jak dziecko. O tych gorszych meczach staram się najszybciej zapominać, ale jeden zapadł mi w pamięci. Również Gręba. Przegrywamy, już nie pamiętam ile. Wchodzę w drugiej połowie. Trener mówi: "Dawaj Adi, pociągnij coś". Nie wiem, jakaś niemoc mnie dopadła, same straty, a po meczu dostałem solidną zj*bę, że wychodzę na mecz walki, a schodzę w czystym stroju. W następnym meczu nawet mnie nie było w kadrze. Zrozumiałem przekaz. Później była szydera "Adi weź zrób dwa wślizgi przed meczem, żeby nie było". Nie powiem, zdarzają się gorsze mecze, ale zawsze zostawiam serducho na boisku. To była cenna lekcja, którą dostałem od trenera Tomasz Bernasa.

BONUS
MojeLigi.Net: Większość zawodników z sentymentem wspomina początki swojej kariery. Ty po latach w sercu będziesz miał bardziej Zagórzankę czy Fablok?
Adrian Kaczmarski: Myślę, że oba kluby będę zawsze wspominał z sentymentem. W Zagórzu były moje początki. Pamiętam, że na pierwszy trening przyszedłem w pierwszej klasie podstawówki. Były tam głównie starsze osoby i jeden kolega z mojego rocznika. Na pewno dużo mi dało to, że trenowałem ze starszymi od siebie. Teraz jak przyjeżdżam i jestem np. na festynie w Zagórzu to z chęcią zamienię kilka zdań z osobami związanymi z klubem. Jeśli chodzi o Fablok Chrzanów to bardzo dużo wspomnień wiąże mnie z tym klubem. Jestem w końcu wychowankiem Fabloku, a właściwie to Chrzanowskiej Akademii Piłkarskiej. Nasz rocznik przez długi czas był prowadzony przez trenera Sławomira Gołbę, któremu również dużo zawdzięczam. Większość swojego czasu spędziłem w Fabloku i chyba właśnie do tego klubu mam większy sentyment.

MojeLigi.Net: Zagórze, Chrzanów, Kraków to twoje miejsca na ziemi. Czy Kraków to taki przystanek na stałe czy kolejny życiowy krok to np stolica?
Adrian Kaczmarski: Zagórze to mój dom rodzinny, tam zawsze będę wracał. Chrzanów to drudzy dziadkowie i znajomi. Przeprowadzka do Krakowa to było takie postawienie na swoim. Chwilę po liceum zdecydowałem się na przeprowadzkę. To był jak taki skok na głęboką wodę. Czasem brakowało na czynsz, ale chciałem wszystko zrobić sam i raczej nie prosiłem rodziców o pomoc. Czy to jest miejsce na stałe? Nie wiem. Równie dobrze mógłbym mieszkać w innym mieście, albo nawet kraju. Jestem otwarty na możliwości. Kraków takie możliwości daje. Na rozwój, na grę. Za Warszawą jakoś nie przepadam, nie wiem dlaczego. Bardzo lubię Londyn i mam rodzinę w okolicach Londynu. Kto wie, może tam pomieszkam przez jakiś czas. Może nawet liznę trochę angielskiego futbolu.

MojeLigi.Net: Od zawsze można było zauważyć że dbasz o sylwetkę. Teraz zajmujesz się tym także bardziej na poważnie jako trener. Skąd wzięła się fascynacja siłownią?
Adrian Kaczmarski: W zasadzie treningami siłowymi zajmowałem się odkąd przeprowadziłem się do Krakowa. Z powodu koronawirusa trochę zmieniłem branżę. Jeśli chodzi o pracę trenera to wielu osobom wydaje się, że stoisz nad kimś i tylko liczysz powtórzenia, a później kasujesz dobrą kasę. Niestety tak to nie wygląda. To jest ciężka fizyczna praca, bo ćwiczysz w zasadzie razem ze swoim klientem i tak np 6 czy 8 godzin pod rząd. Oprócz tego spoczywa na tobie duża odpowiedzialność, bo chodzi o zdrowie drugiej osoby. Jeśli chodzi o początki z siłownią to zaczynałem najpierw w swoim pokoju ze sztangielkami, później u kolegi w piwnicy. Dopiero w liceum z chłopakami z klasy, w tym z Fabloku przeniosłem się na "większą" siłownię. Nie powiedziałbym, że ze sobą konkurowaliśmy. Każdy chciał nad sobą pracować i dobrze wyglądać. Kilka osób trzeba jednak wyróżnić jeśli chodzi o sylwetkę. Byli to Tomasz Kędziora (zanim odszedł do Górnika), Mateusz Błaszkiewicz, Wojtek Załuski czy Kamil Dzikowski oraz Robert Madoń, ale u niego to był inny rodzaj masy... Na boisku owszem, zawsze musiałem być najlepszy, a jak nie wychodziło to strasznie się wkurzałem. Siłownia dużo mi dała, ale był taki okres, że zrobił się ze mnie taki kwadratowy klocek. Na boisku ciężko mnie było przepchnąć, ale gorzej z koordynacją. Teraz potrafię to balansować.

Powrót do newsów


Postaw symboliczną kawę twórcom i udziel im wsparcia w przyjaznej formie.

Również od Ciebie zależy dalszy los i rozwój serwisu - dziękujemy za wsparcie.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Zostań współtwórcą serwisu

Futbol to nasza pasja